
Kasia Orzeł, Marcin "Boulie" Krzyśko
W marcu tego roku (2004) odwiedziłem południową część Beskidu Żywieckiego - Worek Raczański. Jak na marzec przystało w wioskach deszcz a w górach śnieg po pas. Przetarte tylko szlaki graniczne, w schroniskach pustki, a na dworze mgła. Taki był obraz okolic Rycerzowej.

Zima w pełni
25 Marca Czwartek
Pociąg przyjechał na stację Poznań Główny jak zwykle zatłoczony, podróż do Krakowa zapowiadała się niezbyt przyjemnie. Tłok ścisk, trudno się przespać i w dodatku ogrzewanie którego nie można skręcić. I tak od 22:00 24 Marca do 05:40 25 Marca siedziałem w pociągu na południe z myślą o pięknym śniegu w Beskidzie. Około 06:20 spotkałem się z Kasią i wysiedlimy do pociągu do Rajczy, by po 10:00 zajechać na miejsce. Teraz czekała nas jeszcze trasa którym ze szlaków do Schroniska na Hali Rycerzowej. Po krótkim acz treściwym śniadaniu postanowiliśmy iż pojedziemy do Soblówki i stamtąd udamy się czarnym szlakiem do miejsca noclegu. Z braku połączeń autobusowych ruszyliśmy piechotą łapiąc po drodze stopa, wpierw leśników a potem kierowcę busa. W końcu trafiliśmy na czarny szlak i spokojnym krokiem dotarliśmy do schroniska na Hali Rycerzowej.

Bacówka na Rycerzowej - Schronisko PTTK
Bacówka na Rycerzowej to bardzo klimatyczne miejsce. Prądu niewiele bo jest tylko generator, wiec o 22:00 wszystko spowija ciemność a goście poruszają się za pomocą latarek. Pokoi niewiele, tym samym miejsc noclegowych mało. Jednak wyjeżdżają z Poznania nie spodziewałem się, że będziemy w schronisku sami. Jak się okazało marzec nie jest sezonem turystycznym.
26 Marca Piątek
Drugiego dnia postanowiliśmy pójść w kierunku Raczy jednak jak się okazało szlaki nie były najprzystępniejsze. Zapadaliśmy się po pas w śniegu i droga była bardzo ciężka. Doszliśmy do schroniska na Przegibku idąc szlakiem granicznym przez Wielką Rycerzową do Przełęczy pod Banią a później schodząc w dół szlakiem czerwonym. W schronisku zjedliśmy obiad i ruszyliśmy w drogę powrotną na Halę Rycerzową. Wiedzieliśmy, że nie damy już rady pójść dalej w tym dniu, aby rozsądnie w wrócić do schroniska. Droga powrotna nie była również prosta a w dodatku zaczęło śnieżyć i widoczność znacznie spadła. Zrobiliśmy tego dnia ponad 10 km w głębokim śniegu i uznaliśmy, że była to dobra wycieczka.

Wnętrze schroniska PTTK Przegibek
27 Marca Sobota
Sobota okazała się mniej uciążliwa jeśli chodzi o szlaki, ale nie mniej ciekawa. Postanowiliśmy zejść na dół do Soblówki zielonym szlakiem do Przełęczy Kotarz a potem Niebieskim w dół. W Soblówce złapaliśmy autobus i podjechaliśmy do Ujsołów. Mały obiadek na stacji benzynowej w barze bo to jedyne co było otwarte a później stopem do Soblówki. Zabrał nas Darek - właściciel "Starej Chaty" w Soblówce. Mieliśmy terenową jazdę UAZem w górę potoku pod jego dom. Później podprowadził nas na drogę prowadzącą do zielonego szlaku w kierunku Przełęczy Przysłop, przez którą chcieliśmy wrócić do Bacówki.

Ujsoły - Kościół
Po 2 km trawersowania wzdłuż stoku znaleźliśmy szlak i ruszyliśmy w górę. Na przełęczy chwila odpoczynku i w stronę Rycerzowej szlakiem granicznym. Wszystko by było pięknie ale tym razem dopadła nas mgła, która w połączeniu z niezbyt przetartymi szlakami, choć należało by je raczej nazwać nieprzetartymi, stanowiła niebezpieczną mieszankę. W schronisku byliśmy około 16:00 już po zmroku i tego dnia też zrobiliśmy około 10 km pieszo po szlakach.

Mgła na Hali Rycerzowej
28 Marca Niedziela
Na ostatni dzień zostawiliśmy najdłuższy odcinek ale też najbardziej interesujący. Z Hali Rycerzowej przez Małą Rycerzową do Mładej Hory. W osadzie zrobiliśmy postój w Chyżu u Bacy z przerwą na drugie śniadanie i herbatę. A potem już prosto czerwonym szlakiem na Hutyrow i zejście do Rajczy. Teraz jeszcze obiad w kawiarni, w której był tylko bigos bez chleba i pociągiem do Krakowa. A następnego dnia do Poznania do domu.

Chyż u Bacy - Młada Hora

Szlak graniczny z Przełęczy Przysłop w kierunku Rycerzowej